I jeszcze jedna kolęda: "W kropki zielone", tym razem oryginalnie w wykonaniu Ewy Małas - Godlewskiej. Po niej, jak powiadają, ciarki chodzą. Coś w tym jest.
Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały.
Peliczaple stały smutcholijne,
A zbłąkinie rykoświstąkały.
---- Lewis Carroll w przekładzie Macieja Słomczyńskiego ----
środa, 21 grudnia 2011
dwie krople świąteczne
Uwielbiam Ewę Małas - Godlewską od czasu, gdy usłyszałam cudowne wykonanie wokalizy z filmu "Dziewiąte wrota". Tak więc moja ulubiona śpiewaczka operowa i moja ulubiona kolęda. Jeśli ktoś chce posłuchać całkiem innej aranżacji, takiej "na wesoło", może poszukać Niemena. Jednak moim zdaniem ta właśnie, jest przepiękna i najbardziej nastrojowa. Niestety, dostępne w sieci wykonania są niezbyt czyste i nie można rozróżnić poszczególnych słów, dlatego zdecydowałam się umieścić (wyjątkowo) wykonanie Krzysztofa Krawczyka, z jego znakomitą dykcją.
I jeszcze jedna kolęda: "W kropki zielone", tym razem oryginalnie w wykonaniu Ewy Małas - Godlewskiej. Po niej, jak powiadają, ciarki chodzą. Coś w tym jest.
I jeszcze jedna kolęda: "W kropki zielone", tym razem oryginalnie w wykonaniu Ewy Małas - Godlewskiej. Po niej, jak powiadają, ciarki chodzą. Coś w tym jest.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No i gdzie obiecana choinka? No gdzie? Szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia życzę
OdpowiedzUsuń na zawsze